Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Na stadionie w Czańcu w 17. kolejce V ligi doszło do starcia dwóch zespołów z czołówki tabeli. Trzeci LKS Czaniec podejmował rezerwy Podbeskidzia Bielsko-Biała, które zajmowały czwarte miejsce. Przed pierwszym gwizdkiem oba zespoły miały na koncie po 29 punktów, a strata do drugiej lokaty, dającej miejsce w barażach, wynosiła zaledwie cztery punkty.
Mecz pomiędzy drużynami z Czańca i Bielska rozpoczął się dość spokojnie, choć w pierwszych minutach nieco aktywniejsi w ofensywie byli podopieczni Szymona Waligóry.
Już w 7. minucie byliśmy świadkami pierwszej, wymuszonej zmiany. Radosław Zając pojawił się na boisku w miejsce kontuzjowanego Leona Pasternego.
Pierwsza dogodna sytuacja należała do gospodarzy. W 15. minucie O. Apanchuk mocno uderzał na bramkę Krystiana Wieczorka, lecz golkiper Podbeskidzia skutecznie odbił piłkę na rzut rożny.
Dziesięć minut później dobrym strzałem popisał się wracający do Podbeskidzia po pobycie w Łękawicy Damian Chmiel, jednak Adamecki był na posterunku i pewnie sparował futbolówkę.
Największym problemem, z jakim w pierwszej połowie zmagali się zawodnicy drugiej drużyny Górali, wydawał się jednak silny wiatr, który utrudniał szybkie przenoszenie gry na połowę Czańca.
Optyczna przewaga w pierwszej części spotkania była po stronie gospodarzy. Choć klarownych sytuacji z obu stron było niewiele, to piłkarze z Czańca częściej utrzymywali się przy piłce i kontrolowali tempo gry.
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Podbeskidzia. Podopieczni trenera Tomasza Górkiewicza zepchnęli rywali do defensywy, lecz nie potrafili zamienić przewagi na bramkę. Czaniec próbował odpowiadać kontratakami, ale one również nie przyniosły efektu i obie drużyny schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie.
W 52. minucie zobaczyliśmy pierwszą groźną akcję w tej części spotkania. W polu karnym piłkę uderzał Bednarski, lecz w ostatniej chwili interwencja obrońcy z Czańca zapobiegła utracie bramki.
Od 60. minuty rezerwy Podbeskidzia grały już z przewagą jednego zawodnika. Paweł Olszewski przegrał pojedynek z Bierońskim i był zmuszony ratować się faulem. Arbiter nie miał wątpliwości i pokazał obrońcy gospodarzy drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
Gra w przewadze wyraźnie napędziła zespół z Bielska. Napór gości na bramkę Adameckiego był coraz większy. Po jednym z rzutów rożnych efektowną przewrotką popisał się Krzysztof Twardosz, jednak czujność na linii zachował bramkarz gospodarzy.
Chwilę później było już jednak 0:1. Twardosz znalazł się w sytuacji sam na sam z Adameckim. Pierwszy strzał obronił jeszcze golkiper Czańca, lecz przy dobitce piłka lobem przeleciała nad bramkarzem i obrońcami, wpadając do siatki.
Po zdobyciu bramki Górale nieco spuścili z tonu. Podopieczni trenera Waligóry, mimo kilku stałych fragmentów gry, długo nie potrafili znaleźć sposobu na zagrożenie bramce strzeżonej przez Wieczorka.
W 82. minucie mogło być już 0:2. Wysoka piłka posłana przez Krzysztofa Wiesnera omal nie zaskoczyła Adameckiego, który w ostatniej chwili zdołał przenieść ją nad poprzeczką. Chwilę później po rzucie rożnym znów groźnie zrobiło się pod bramką gospodarzy – piłka po dośrodkowaniu Chmiela odbiła się od wewnętrznej części słupka, lecz nie wpadła do siatki.
Choć wydawało się, że Podbeskidzie kontroluje spotkanie, chwila nieuwagi kosztowała gości bardzo wiele. Robert Nagy zahaczył w polu karnym jednego z zawodników Czańca i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł O. Apanchuk i pewnym strzałem pokonał Wieczorka. Na dwie minuty przed końcem meczu mieliśmy remis.
Końcówka spotkania zrobiła się niezwykle emocjonująca, lecz nie przyniosła kolejnych bramek. W meczu LKS Czaniec – Podbeskidzie II padł remis 1:1 i można odnieść wrażenie, że po tym spotkaniu obie drużyny czują niedosyt.
Składy:
LKS Czaniec:
Adamecki – Zacny (Wiśniowski), Olszewski, Borak, Żuchniewicz, Kos, Prus-Osowski, Mojeszczyk (Kojder), A. Apanchuk, O. Apanchuk, Moiczek (Handy)
Trener: Szymon Waligóra
TS Podbeskidzie II:
Wieczorek – Pazik, Szatanik (Świta), Pasterny (Zając, Jurek), Chmiel, Bednarski, Majsterek, Bieroński (Tumidajski), Twardosz (Wiesner), Nagy, Osyra
Trener: Tomasz Górkiewicz
Bramki
0:1 – Twardosz 67’
1:1 – O. Apanchuk 87’
Zobacz co po meczu powiedzieli nam zawodnicy obu drużyn:
Czytaj także:
Autor:
Mikołaj Drążek
[email protected]
Copyright Radio BIELSKO