Bielsko-Biała

Potrącił policjanta i uciekał. Lista zarzutów jest długa

today24.09.2026 10:36

Tło
share close

Na ulicy Leszczyńskiej w Oświęcimiu motorowerzysta na elektrycznym crossie potrącił policjanta, który dawał mu sygnał do zatrzymania. Funkcjonariusz trafił do szpitala z urazem nogi. Test wykazał, że 24-latek miał w organizmie amfetaminę.

Zlekceważył sygnał policjanta

Do zdarzenia doszło w środę, 23 września, tuż po godzinie 21. Policjanci z oświęcimskiej drogówki pilnowali wtedy bezpieczeństwa na ulicy Leszczyńskiej. Ich uwagę zwrócił kierujący elektrycznym crossem. Na remontowanym odcinku drogi wjechał wbrew wyznaczonemu kierunkowi ruchu.

Policjant dał mu sygnał do zatrzymania. Motorowerzysta jednak go zlekceważył i przyspieszył, a następnie potrącił funkcjonariusza. Chwilę później stracił równowagę i upadł na jezdnię. Wtedy policjanci od razu go zatrzymali. Mężczyzna nie odniósł obrażeń. Z kolei potrącony policjant pojechał pod opieką ratowników medycznych do szpitala. Tam okazało się, że ma uraz nogi.

Amfetamina w ślinie, alkoholu brak

Zatrzymanym okazał się 24-letni mieszkaniec gminy Oświęcim. Alkomat nie wykazał alkoholu, jednak tester narkotykowy wykrył w jego ślinie amfetaminę. Mężczyzna trafił do oświęcimskiej komendy policji. Pobrano mu także krew do badań toksykologicznych.

Bez uprawnień i bez ubezpieczenia

Kontrola ujawniła kolejne problemy. 24-latek nie powinien w ogóle kierować, ponieważ wcześniej zatrzymano mu uprawnienia za przekroczenie limitu punktów karnych. Ponadto jego cross nie był dopuszczony do ruchu. Pojazd nie miał rejestracji ani obowiązkowego ubezpieczenia OC.

Grozi mu więzienie

Za kierowanie pojazdem pod wpływem środków odurzających grozi do trzech lat więzienia. Taka sama kara grozi za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. Na tym jednak nie koniec. Mężczyzna odpowie również za wykroczenia drogowe. Chodzi o wjazd pod zakaz, niestosowanie się do sygnałów policjanta, spowodowanie kolizji, jazdę pojazdem niedopuszczonym do ruchu oraz brak uprawnień.

Autor: Zdjęcie autora Robert Fraś
[email protected]