powiat bielski

Służby zawiodły? Pies marznął w budzie. Nie miał wody, ani jedzenia. Pomoc przyszła z fundacji

today20.01.2026 19:56

Tło
share close

– Postawa służb jest karygodna (…) służby, które powinny w jakiś sposób zadziałać, choćby interwencyjnie, nie zrobiły nic – mówi pan Wiktor z Czechowic-Dziedzic. To mocne oskarżenie. Jednak policja i straż miejska nie mają sobie nic do zarzucenia. – Emocje nie są dobrym doradcą – odpowiada rzecznik bielskiej policji podkom. Sławomir Kocur.

Sytuacja, która niewątpliwie wzbudziła ogromne emocje, miała miejsce w minioną niedzielę. Pan Wiktor z Czechowic-Dziedzic opowiada, że kiedy wyszedł w ten mroźny dzień z domu, usłyszał wycie psa z sąsiedztwa. – Zainteresowałem się tym, bo wiedziałem, że ten piesek żyje w trudnych warunkach żyje i już tutaj widziałem służby, które przyjeżdżały i widziałem interwencje. Zaniepokoiło mnie to i zerknąłem do sąsiada. Piesek stał w „przedsionku” budy i cały „trzepał się” z zimna. Szczekał, wył, skomlał. On ma kojec, budę nieocieploną, a było zimno – relacjonuje pan Wiktor. Zrobiło mu się żal psiaka, dlatego zadzwonił do komendy straży miejskiej i komisariatu policji.

  • cover play_arrow

    Służby zawiodły? Pies marznął w budzie. Nie miał wody, ani jedzenia. Pomoc przyszła z fundacji Izabela Janoszek

Straż miejska stwierdziła, że działania były prowadzone i na dzień dzisiejszy nie mogą nic więcej zrobić. Tylko tyle, że wyślą patrol i na tym się skończyło. Policja w ogóle nie podjęła żadnych działań. Powiedziała, że od tego są inne służby i mam dzwonić do schroniska Reksio i do fundacji „Mam kota na punkcie psa” – mówi pan Wiktor. Czechowiczanin zadzwonił więc do fundacji.

Stojąca na jej czele Anna Sztender natychmiast zorientowała się o jakiego psa chodzi, gdyż w jego sprawie już interweniowała. Trzy lata temu nawet wysłała wniosek do burmistrza Czechowic-Dziedzic o administracyjny odbiór psa. Burmistrz jednak odmówił. Teraz sprawa wróciła.

W ubiegłym tygodniu (16.01) posesję, na której przebywa psiak, odwiedził z kontrolą przedstawiciel Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. Kontrola ta wykazała – jak mówi Anna Sztender – brak dostępu do wody, odchody w niesprzątanym kojcu, buda była nieocieplona.
Wszystkie zalecenia protokołu, który mam tutaj przed sobą, 18 stycznia w niedzielę kiedy przyjechałam, nie zostały zrealizowane czyli: nie było wody, nie było jedzenia, nie było słomy. Były za to odchody i mocz – stwierdza w rozmowie z Radiem Bielsko szefowa Fundacji „Mam kota na punkcie psa”.

  • cover play_arrow

    Służby zawiodły? Pies marznął w budzie. Nie miał wody, ani jedzenia. Pomoc przyszła z fundacji Izabela Janoszek

Strażnicy i policjanci przyjechali, ale… nic nie zrobili

Jak relacjonuje Anna Sztender, zaraz po telefonie od pana Wiktora, zadzwoniła do komisariatu w Czechowicach-Dziedzicach z prośbą o wsparcie. Zakładała bowiem, że może być konieczne odebranie psa. Po incydencie z pobiciem osoby towarzyszącej wolontariuszce fundacji, chciała zadbać o własne bezpieczeństwo. Chodziło też o to, by wspólnie z mundurowymi sprawdzić czy zalecenia Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej zostały zrealizowane.

No i zaczęła się przepychanka słowna – opowiada. Policja, jak twierdzi Anna Sztender, stała na stanowisku, że to sprawa, którą powinna zająć się straż miejska. Wykonała kilka połączeń w tej sprawie do komisariatu.

  • cover play_arrow

    Służby zawiodły? Pies marznął w budzie. Nie miał wody, ani jedzenia. Pomoc przyszła z fundacji Izabela Janoszek

 

Osiem połączeń, jedna wizyta na komisariacie plus rozmowa z strażnikiem miejskim, który ostatecznie przysłał patrol i przyjechało dwóch strażników. Pokazuję strażnikowi, że jest zamarznięta woda, że nie ma tej wody, strażnik patrzy na mnie: „my i tak nie odbierzemy tego psa”, obrócił się, wsiedli do samochodu i pojechali – tak relacjonuje interwencję strażników.
– To sama policja. Owszem, przyjechała w końcu, po 40 minutach czekania, na miejsce. Przyjechali i powiedzieli że nie pomogą, że po co oni tutaj są, nie będą tutaj pomagać. Wsiedli do samochodu i pojechali – opowiada Anna Sztender.

Szefowa Fundacji „Mam kota na punkcie psa” twierdzi, że policjanci nie sprawdzili w jakich warunkach przebywa pies. Powiedzieli, że przeczytali protokół z kontroli Powiatowego Inspektora Weterynaryjnego i nie ma w nim nic o odebraniu psa. Ale, jak zaznacza Anna Sztender, najwidoczniej nie przeczytali, że przedstawiciel inspekcji weterynaryjnej sformułował zalecenia względem właściciela psa, które nie zostały wykonane. – Po prostu to zlekceważyli i zostawili tego psa przy temperaturze, która w tej nocy była w granicach minus 11 stopni – podsumowuje.

Psiak jednak nie został na noc w nieocieplonej budzie, bez wody i pożywienia. – Nie zostało mi nic innego, jak zastosować art. 7.3 ustawy o ochronie zwierząt. Po prostu odebrałam tego psa – mówi nasza rozmówczyni.

[Artykuł 7.3 Ustawy o ochronie zwierząt: W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia]

Nie mogłam go zostawić, bo nie było szans na natychmiastową poprawę warunków. Nie było właściciela. Pies nie mógł zostać bez wody, w zimnie i bez jakiejkolwiek opieki – argumentuje.
Szefowa Fundacji „Mam kota na punkcie psa” skontaktowała się ze schroniskiem dla zwierząt bezdomnych w Bielsku-Białej. Tam teraz przebywa psiak.

–  Postawa służb to jest karygodna postawa. Ja myślę, że ten piesek żyje i ma się dobrze tylko dzięki pani z fundacji. Bo służby, które powinny zadziałać w jakiś sposób doraźny, choćby interwencyjny, nie zrobiły nic – uważa pan Wiktor.

  • cover play_arrow

    Służby zawiodły? Pies marznął w budzie. Nie miał wody, ani jedzenia. Pomoc przyszła z fundacji Izabela Janoszek

Funkcjonariusz Policji nie jest biegłym z zakresu zoologii

Z pytaniami dotyczącymi niedzielnej interwencji policjantów w Czechowicach-Dziedzicach zwróciliśmy się do oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej podkom. Sławomira Kocura. Poniżej publikujemy stanowisko KMP w tej sprawie w całości.

Podkreślam, że zgodnie z art. 7 ustawy o ochronie zwierząt, organizacjom społecznym, fundacjom lub innym podmiotom działającym na rzecz ochrony zwierząt przysługuje prawo do odebrania zwierzęcia w sytuacji, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że dalsze pozostawanie go w dotychczasowych warunkach może zagrażać jego zdrowiu lub życiu.
Jednocześnie należy zaznaczyć, że funkcjonariusz Policji nie jest biegłym z zakresu zoologii ani weterynarii. W swoich działaniach policjanci opierają się na dostępnej dokumentacji oraz stanowiskach właściwych organów. W przedmiotowej sprawie braliśmy pod uwagę m.in. decyzję wydaną w piątek przez Powiatowego Inspektora Weterynarii, w której stwierdzono, że warunki, w jakich przebywał pies, były dobre.

Oczywiście mamy świadomość, że okoliczności mogą ulegać zmianie, dlatego każda sytuacja oceniana jest indywidualnie i na podstawie aktualnych informacji. Jeżeli do odebrania zwierzęcia doszło ze strony fundacji, to – zgodnie z naszą wiedzą – działanie to zostało podjęte w oparciu o obowiązujące przepisy prawa.
Policjanci na miejscu wykonali wszystkie przewidziane procedury, sprawdzili okoliczności zdarzenia oraz sposób postępowania poszczególnych stron.

Podkreślam raz jeszcze: Policja działa w granicach prawa, opierając się na faktach, dokumentach oraz opiniach właściwych instytucji, a nie na własnej, specjalistycznej ocenie warunków bytowania zwierząt.

Autor: Izabela Janoszek