Bielsko-Biała

Znikające koty na działkach w Bielsku-Białej. „Jakby wyparowały” – opiekunowie czworonogów są bezradni

today06.01.2026 15:40 2

Tło
share close

Na terenie Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Wyzwolenie” przy ul. Brodzińskiego w Bielsku-Białej dzieje się coś niepokojącego. Jak relacjonuje prezes ogrodu, Maksymilian Moskal, znikają koty, które od lat zamieszkiwały teren działek. Trzy z nich zostały najprawdopodobniej otrute, inne – jak twierdzi działkowiec – „wyparowały”. Sprawą zajmuje się już policja.

Koty zaczęły znikać przed świętami

Zwierzęta od lat były obecne na działkach. Dla wielu działkowców były stałym elementem krajobrazu – zadbanym i dokarmianym. Na wiosnę ubiegłego roku kotka na działce prezesa Moskala wydała na świat pięcioro młodych. On sam wraz z żoną zaopiekowali się kociętami, zapewniając im jedzenie oraz schronienie. Na swojej działce Maksymilian Moskal postawił ocieploną budkę dla maluchów.

Ocieplona budka dla kotów

Przed zimą cała populacja działkowych kotów – łącznie kilkanaście osobników – została wysterylizowana i zaczipowana. Wszystko wskazywało na to, że udało się zapobiec jakimkolwiek problemom, a kotom zapewniono bezpieczeństwo. Tymczasem tuż przed świętami Bożego Narodzenia zaczęły się dziać niepokojące rzeczy.

To było 23 grudnia wieczorem. Patrzymy na kamerkę zamontowaną w budce – jeden kotek nie żyje. Przyjechaliśmy z żoną na działkę. Koło werandy były wymiociny. Stwierdziliśmy: może czymś się zatruł – relacjonuje Maksymilian Moskal.

  • cover play_arrow

    Znikające koty na działkach w Bielsku-Białej. „Jakby wyparowały” – opiekunowie czworonogów są bezradni Izabela Janoszek

Maksymilian Moskal na swojej działce opiekował się kotami

Martwe koty i nagła utrata apetytu

Kolejne dni przyniosły jeszcze więcej niepokoju. Zwierzęta przestały jeść. – Zawsze było tak, że jak żona przychodziła karmić nasze koty, to cała chmara – osiem czy dziesięć sztuk – wszystkie przychodziły na jedzenie. Ale od dwóch, trzech dni koty nic nie jadły – mówi prezes ROD „Wyzwolenie”.

Po dwóch dniach żona pana Maksymiliana, szukając „swoich” kotów, znalazła jednego, martwego na sąsiedniej działce. Wtedy zapadła decyzja o powiadomieniu policji.

Policjanci z komisariatu III Policji w Bielsku-Białej przyjechali na miejsce. Tuż po ich wizycie, pan Maksymilian znalazł dogorywającego na działkach, trzeciego kotka.

  • cover play_arrow

    Znikające koty na działkach w Bielsku-Białej. „Jakby wyparowały” – opiekunowie czworonogów są bezradni Izabela Janoszek

Weterynarz nie zdołał go uratować. Prezes ogrodu działkowego „Wyzwolenie” nie ma wątpliwości, że również został otruty. To jednak wykaże ostatecznie sekcja zwłok. Wszystkie trzy zwierzęta mają zostać jej poddane.

Pan Maksymilian spodziewa się wkrótce znaleźć kolejnego martwego kota, którego nie widział już od dawna. Z piątki kociąt, które na świat przyszły wiosną, został mu tylko jeden. Ten o najbardziej wybrednym guście…

Jeden z nielicznych obecnie kotów na działkach przy ul. Brodzińskiego

Na sąsiednich działkach jest podobnie, część z wysterylizowanych przed zimą kotów zniknęła. – Tutaj dzieje się coś dziwnego od paru miesięcy i nikt nie wie o co chodzi. Sprawa jest rozwojowa. Czekamy na efekty pracy policji – podsumowuje Maksymilian Moskal.

Rodzinny Ogród Działkowy „Wyzwolenie”

Autor: Izabela Janoszek