Bielsko-Biała

Nocne rozróby, narkotyki i strach we własnych domach. Mieszkańcy mają dość

today08.01.2026 14:59

Tło
share close

To była kiedyś spokojna część osiedla Polskich Skrzydeł. Dziś – jak mówią mieszkańcy – ulica Skarżyńskiego i przyległy park stały się miejscem, gdzie po zmroku lepiej nie wychodzić. Hałas do białego rana, włamania, kradzieże, handel narkotykami i dzikie wysypiska śmieci. Kilkanaście rodzin podpisało się pod dramatycznym apelem o pomoc, a sprawą zajęli się miejscy radni.

Apel do prezydenta

Mieszkańcy osiedla Polskich Skrzydeł w Bielsku-Białej napisali do prezydenta miasta pismo w sprawie problemów, jakich doświadczają w swoim sąsiedztwie. Interpelację w tej sprawie złożyli również radni miejscy – Piotr Kochowski i Dariusz Michasiów. Chodzi m.in. o zakłócanie spokoju, włamania czy libacje. – Nie mogłam spać przy otwartych oknach, bo to przeszkadzało. Były wkraczania na posesje i kradzież w jednym budynku w ubiegłym roku. Jesienią te kubły (na śmieci – red.) też nam wrzucili do potoku – mówi nam pani Władysława, mieszkanka osiedla.

  • cover play_arrow

    Nocne rozróby, narkotyki i strach we własnych domach. Mieszkańcy mają dość Adam Kanik

„Rozróby do trzeciej, czwartej, czasem do rana”

Największym problemem – obok przestępczości – jest hałas. Mieszkańcy podkreślają, że od wiosny do późnej jesieni normalne funkcjonowanie staje się niemożliwe. Imprezy, krzyki, przejazdy hulajnóg i rowerów przez metalowy mostek w parku potrafią trwać godzinami. – My nie jesteśmy w stanie latem spać przy otwartym oknie. Te rozróby trwają nawet do trzeciej, czwartej nad ranem, a bywa, że do samego rana – mówi Małgorzata Czerniawska, zastępczyni przewodniczącego Rady Osiedla Polskich Skrzydeł.

  • cover play_arrow

    Nocne rozróby, narkotyki i strach we własnych domach. Mieszkańcy mają dość Adam Kanik

Park jak targowisko narkotyków

Z pisma mieszkańców wynika, że park przy ul. Skarżyńskiego był wielokrotnie miejscem handlu narkotykami. Latem ubiegłego roku proceder miał mieć „charakter masowy” i zakończył się dopiero po zatrzymaniu dealera – co, jak podkreślają autorzy pisma, było możliwe również dzięki obywatelskiej postawie jednego z mieszkańców.

To jednak nie koniec problemów. W październiku nieznane osoby, prawdopodobnie pod wpływem narkotyków ukradły dwa kubły na śmieci z prywatnych posesji i… wrzuciły je do potoku w rejonie mostku. Dzień później kubły zniknęły, a potok pozostał zanieczyszczony. Kilka dni później w tym samym miejscu pojawiły się odpady gabarytowe.

Włamania i próby kradzieży

Mieszkańcy wyliczają kolejne niepokojące zdarzenia: wcześniejsze drobne kradzieże, wielokrotne wejścia na prywatne posesje przez ogrodzenia, a nawet próbę włamania do mieszkania o godzinie piątej rano. – Straciliśmy poczucie bezpieczeństwa we własnych domach – piszą mieszkańcy w oficjalnym apelu.

Konkrety od mieszkańców: kamery, światło, zakazy

W piśmie skierowanym do władz miast i dołączonym do interpelacji radnych Piotra Kochowskiego i Dariusza Michasiowa mieszkańcy przedstawili konkretne propozycje: monitoring na ulicy i w parku, a także okolicznym boisku, dodatkowe oświetlenie schodów prowadzących do parku oraz tablice informujące o ciszy nocnej.

Miasto zapowiada zwiększenie patroli Straży Miejskiej oraz kontakt funkcjonariusza rejonowego z mieszkańcami. Ale pieniędzy na kamery nie ma. – Środki finansowe, jakimi w 2026 roku dysponuje Straż Miejska, nie pozwalają na rozbudowę monitoringu wizyjnego miasta – czytamy w odpowiedzi na interpelację radnych. W zamian ma pojawić się jedna kamera mobilna, po konsultacjach z Radą Osiedla. Dodatkowe oświetlenie powstanie, ale nieprędko. Konieczne są pozwolenia i przetarg. Władze miasta przypominają też, że zakłócanie ciszy nocnej to tzw. „czyn skutkowy” – czyli bez zgłoszenia nie ma interwencji. Problem w tym, że, jak mówią mieszkańcy, zgłoszenia są, a problemy wracają.

Autor: Adam Kanik