Bielsko-Biała

„Ludzie opłacają prywatnych detektywów, którzy przychodzą do schroniska”

today06.03.2026 12:56

Tło
share close

Coraz większe zainteresowanie losem bezdomnych zwierząt przekłada się na kontrole i społeczną presję wobec schronisk. Zdarza się, że działalność takich placówek sprawdzają nawet prywatni detektywi. O realiach funkcjonowania Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Bielsku-Białej mówił podczas sesji Rady Gminy Bestwina lekarz weterynarii Dominik Domiszewski, kierownik tej placówki.

Coraz więcej kontroli i społecznej presji

Dominik Domiszewski podkreślał, że działalność schronisk znajduje się dziś pod stałą obserwacją różnych instytucji i mieszkańców.
– Presja społeczna i presja kontroli jest bardzo duża. To kontrole inspektoratów weterynarii, ale też kontrole obywatelskie. Zdarza się, że zwykli ludzie opłacają prywatnych detektywów, którzy przychodzą do schroniska – mówił podczas sesji.

  • cover play_arrow

    „Ludzie opłacają prywatnych detektywów, którzy przychodzą do schroniska” Robert Fraś

Jak zaznaczył lekarz weterynarii, schronisko działa w sposób jawny i umożliwia wizyty osobom zainteresowanym jego funkcjonowaniem.
– Działamy transparentnie, zarówno finansowo, jak i w sprawach dotyczących zwierząt. Każdy może się z nami umówić i zobaczyć, jak pracujemy – wyjaśniał Dominik Domiszewski.

Adopcja nie dla każdego

Podczas dyskusji pojawił się też temat zasad adopcji zwierząt. Jedna z radnych zwróciła uwagę, że nie otrzymała zgody na adopcję psa ze schroniska. Kierownik placówki wyjaśniał, że obecnie schronisko może pozwolić sobie na bardzo dokładny wybór nowych właścicieli.
– Trend jest taki, że zostają u nas głównie zwierzęta trudniejsze do adopcji. Dzięki temu możemy przeprowadzać coś w rodzaju castingu na nowy dom dla psa – mówił Dominik Domiszewski.
Jak podkreślił, na niektóre zwierzęta zgłasza się nawet kilku chętnych. W takiej sytuacji pracownicy schroniska wybierają dom, który uznają za najbardziej odpowiedni.

Rosną koszty opieki nad zwierzętami

Podczas sesji radni dyskutowali także o wydatkach związanych z opieką nad bezdomnymi zwierzętami. Z przedstawionych danych wynika, że w ubiegłym roku gmina Bestwina przeznaczyła na współpracę ze schroniskiem ponad 104 tysiące złotych.
Wysokość miesięcznych kosztów zależy od liczby zwierząt przyjmowanych z terenu gminy. Waha się od około pięciu do niemal dziewiętnastu tysięcy złotych.
Dominik Domiszewski zwracał uwagę, że na wzrost wydatków wpływa przede wszystkim drożejąca opieka weterynaryjna.
– Kiedyś przygotowanie kota do adopcji kosztowało około 646 złotych. Teraz przekraczamy już tysiąc złotych – mówił lekarz weterynarii.

Coraz więcej zwierząt trafia do schroniska

W trakcie prezentacji pojawiły się również dane dotyczące liczby zwierząt trafiających do schroniska z gminy Bestwina. W 2025 roku było to ponad 80 zwierząt, rok wcześniej 44.
Kierownik schroniska zwracał uwagę, że dużą część stanowią koty. W jego ocenie gminy powinny coraz częściej inwestować w działania ograniczające bezdomność zwierząt, zwłaszcza w kastrację.

Po wystąpieniu lekarza weterynarii radni przyjęli program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt w gminie Bestwina na 2026 rok.

 

Autor: Zdjęcie autora Robert Fraś
[email protected]