Bielsko-Biała

Afera o betonowe chatki dla nietoperzy. Zwierzęta do bunkra, las do wycinki?

today22.01.2026 11:03

Tło
share close

Betonowe konstrukcje pojawiły się kilka dni temu w lasach wokół Bielska-Białej. Czym one właściwie są? Kilka zdjęć opublikowanych w mediach społecznościowych przez bielskie Stowarzyszenie Olszówka wystarczyło, by rozpalić lokalną debatę. „Nietoperze do bunkra, starolas do wycinki” – napisali społecznicy, sugerując, że sztuczne schronienia mają być alibi dla dalszej eksploatacji lasów. Sprawa szybko nabrała rozgłosu, a krytyka spadła przede wszystkim na Lasy Państwowe. Postanowiliśmy jednak sprawdzić, czy rzeczywiście mamy do czynienia z ekologicznym absurdem.

Beton w lesie i burza w internecie

Wpis Stowarzyszenia Olszówka wywołał kontrowersje co do intencji autorów betonowych schronów, które pojawiły się m.in. w Dolinie Wapienicy. Zdaniem społeczników, obok cennego starolasu, pełnego dziuplastych drzew – naturalnych siedlisk nietoperzy, ptaków i owadów – powstały betonowe „bunkry”, które mają zastąpić to, co przyroda sama tworzyła przez dziesięciolecia. W ostrych, ironicznych słowach działacze zarzucili Lasom Państwowym, że najpierw tworzą problem, a potem z dumą go „rozwiązują”, stawiając nowoczesne konstrukcje z tabliczką i logo. W tle pojawił się też poważniejszy argument: planowane wycinki starolasów, m.in. na stromych zboczach nad zbiornikiem w Dolinie Wapienicy, kluczowych dla retencji wody i stabilności całego ekosystemu.

– Bo po co zostawiać przyrodę w spokoju, skoro można ją najpierw zastąpić protezą, a potem usunąć? Naturalne dziuple są przecież nieprzewidywalne, niestandardowe, darmowe i nie mają tabliczki informacyjnej z logo Lasów Państwowych. Betonowy bunkier zaś jest trwały, nowoczesny i świetnie wygląda na slajdzie w prezentacji – czytamy we wpisie Stowarzyszenia Olszówka.

Lasy Państwowe: to nie nasz projekt

Gdy emocje nieco opadły, warto było zapytać drugą stronę. Tomasz Gawęda, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Bielsko, stanowczo podkreśla, że Lasy Państwowe nie są autorami kontrowersyjnych konstrukcji. – My jedynie udostępniliśmy teren – wyjaśnia odsyłając nas do organizacji, która faktycznie odpowiada za budowę chatek.

Kim są architekci „bunkrów” dla nietoperzy?

Tomasz Gawęda skierował nas do Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Przyrody „pro Natura” z Wrocławia. To organizacja, która od blisko 30 lat zajmuje się ochroną nietoperzy, a zwłaszcza jednego z najbardziej zagrożonych gatunków – podkowca małego i to ona odpowiada za betonowe konstrukcje. Efekty ich pracy są konkretne: niemal 70 wyremontowanych dachów zabytkowych kościołów i innych budynków w południowej Polsce, gdzie nietoperze mogą bezpiecznie się rozmnażać, a przy okazji ratowane jest dziedzictwo kulturowe.

Jak tłumaczą przyrodnicy, problem nietoperzy nie zaczął się wczoraj. Zanik naturalnych schronień, fragmentacja krajobrazu, sztuczne oświetlenie, coraz szczelniejsze budynki, a nawet pandemia COVID-19 – wszystko to uderzyło w populacje tych pożytecznych ssaków. W czasie pandemii nietoperze bywały wręcz tępione z powodu fałszywych skojarzeń z koronawirusem, a stare strychy, altany i domki letniskowe – ich dawne kryjówki – masowo remontowano lub adaptowano.

Dla kogo są chatki, a dla kogo nie?

– Te chatki nie są „zamiennikiem” dziuplastych drzew – podkreśla Rafał Szkudlarek, wiceprezes „pro Natury” i koordynator projektu Life+ Podkowiec Towers. – Podkowiec mały w ogóle nie korzysta z dziupli. To gatunek, który nie potrafi wciskać się w szczeliny. Jest świetnym lotnikiem, potrafi zawisać w powietrzu jak koliber, ale potrzebuje zupełnie innych warunków schronienia niż większość nietoperzy – dodaje. Stąd powstałe nieporozumienie.

  • cover play_arrow

    Afera o betonowe chatki dla nietoperzy. Zwierzęta do bunkra, las do wycinki? Adam Kanik

Program Life+ zakłada budowę w południowej Polsce dziesięciu wysokich, drewnianych wież rozrodczych, zlokalizowanych w miejscach, gdzie istnieją zagrożone kolonie tych zwierząt. Część z nich połączona jest z podziemnymi zimowiskami. Betonowe „chatki”, które wywołały burzę, są elementem uzupełniającym – w każdej lokalizacji powstaje ich około dziesięciu.

Co istotne, obecny surowy wygląd to tylko etap budowy. Konstrukcje mają zostać obłożone drewnianą, modrzewiową elewacją i przykryte spadzistymi dachami. – Nie chcemy zostawiać w lesie brzydkiego betonu. Gotowe obiekty przypominają raczej domek Muminków – tłumaczy Szkudlarek. – A przestrzeń pod elewacją jest celowo zaprojektowana tak, by mogły z niej korzystać inne gatunki nietoperzy, które lubią szczeliny.

Ochrona czy pretekst do wycinki?

Najpoważniejszy zarzut – że chatki mają usprawiedliwiać wycinanie starodrzewów – zdaniem przyrodników jest nieporozumieniem. – Absolutnie nie powinno być tak, że wieszanie budek staje się alibi dla wycinki dziuplastych drzew. I w tym projekcie tak nie jest – zapewnia Rafał Szkudlarek. – Jedno z drugim nie ma związku, a adresatami tych schronień są gatunki, które i tak z dziupli nie korzystają – mówi. Jednocześnie przyznaje, że nieufność społeczników ze Stowarzyszenia Olszówka rozumie i widzi sens w dialogu. Zapowiada wspólne spotkania i szkolenia, by lepiej poznać lokalne uwarunkowania i obawy.

Największy projekt w Europie

Program ochrony podkowca małego realizowany przez „pro Naturę” to dziś największy tego typu projekt w Europie. Partnerami są nie tylko Lasy Państwowe, ale także organizacje z Czech, Słowacji i Rumunii, a wypracowane rozwiązania mają być wykorzystywane również w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Betonowe „bunkry” nie mają więc usprawiedliwiać wycinki, tylko realnie wspierać konkretny gatunek nietoperza – podkowca małego.

Autor: Adam Kanik