Bielska piłka

Tak lider reaguje na porażkę! Pięć bramek i dominacja w Pszczynie

today26.09.2026 15:28

Tło
share close

Iskra Pszczyna w poprzednim sezonie niemal do samego końca walczyła o awans do V ligi. Ostatecznie celu nie udało się zrealizować, dlatego w obecnych rozgrywkach ponownie znalazła się w gronie głównych faworytów do promocji. Początek sezonu potwierdzał te aspiracje – sześć zwycięstw z rzędu przerwała dopiero porażka z Iskrą Rybarzowice. Na drodze gospodarzy stanęła KS Bestwinka, która po debiutanckim sezonie w lidze okręgowej nabrała doświadczenia i szybko stała się jedną z rewelacji obecnych rozgrywek. Do Pszczyny przyjechała z dorobkiem 13 punktów.

Dwa ciosy w trzy minuty

Pierwsze minuty spotkania były dość spokojne. Oba zespoły szukały słabych punktów przeciwnika i wzajemnie się badały, dlatego konkretów było niewiele.

Pierwsza groźniejsza sytuacja przyszła w 17. minucie. Na linii pola karnego faulował Szymon Tomala. Do piłki podszedł Wojciech Dragon, który zdecydował się uderzyć pod murem. Strzał był celny, ale trafił prosto w ręce dobrze ustawionego Adriana Sładczyka.

Niecałe dziesięć minut później Kacper Beberok popisał się świetnym prostopadłym podaniem w pole karne. Do piłki dopadł Dragon, ale jego uderzenie trafiło w boczną siatkę.

W 27. minucie Pszczyna dopięła swego. Mateusz Majcher otrzymał podanie w polu karnym, minął jeszcze jednego obrońcę i mocnym strzałem po ziemi pokonał Sładczyka. Trzy minuty później było już 2:0. Z prostopadłego podania skorzystał Miłosz Wójciga, który najpierw „położył” bramkarza, a następnie skierował piłkę do siatki.

Bezradna Bestwinka

Podopieczni Marcina Sztorca nie mieli w tej części spotkania zbyt wiele do powiedzenia. Akcje Bestwinki były chaotyczne i niedokładne, przez co Michał Śnieg długo pozostawał niemal bezrobotny. W 37. minucie goście oddali pierwszy celny strzał, ale golkiper Iskry nie miał problemów z jego obroną.

Kilka minut później z dystansu próbował zaskoczyć Dominik Kania, lecz jego próba ponownie trafiła prosto w ręce Śniega. W samej końcówce zrobiło się jednak ciekawie. Po rzucie rożnym dwukrotnie uderzał Jakub Przewoźnik, ale obie próby pomocnika Bestwinki zostały zablokowane.

Iskra po chwili ruszyła z kontratakiem i znów cieszyła się z gola. Sładczyk odbił pierwsze uderzenie, ale przy dobitce Mateusza Majchera był już bezradny. Napastnik Iskry skompletował dublet, a gospodarze schodzili do szatni z prowadzeniem 3:0.

Kartki zamiast piłkarskich emocji

Druga odsłona spotkania obfitowała w… żółte kartki. Spokojny mecz przerodził się we wzajemną wymianę „uprzejmości”, przez co sporo pracy miał arbiter. Piłkarskich akcji było jednak jak na lekarstwo.

Najlepszą okazję na pierwszego gola po przerwie miał Rafał Adamczyk. Napastnik gości znalazł się w idealnym miejscu przy dośrodkowaniu Vadyma Matvieienki, ale jego strzał z około trzech metrów na pustą bramkę nie znalazł drogi do siatki. W 65. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Kamil Kucharczyk, lecz piłka przeleciała obok słupka bramki Śniega.

W 69. minucie doskonałą okazję na podwyższenie prowadzenia miała Iskra. Dośrodkowanie w pole karne zmierzało do niepilnowanego Miłosza Wójcigi i tylko ofiarna interwencja wślizgiem Adriana Miroskiego uchroniła Bestwinkę przed stratą czwartego gola.

Lazar przełamał marazm

Druga połowa nie porywała poziomem. Tempo wyraźnie siadło, a kibice mogli narzekać na jakość widowiska. Marazm przełamał w 81. minucie Filip Lazar, wprowadzony na boisko zaledwie kilka sekund wcześniej. Napastnik Pszczyny wykorzystał dogranie Reclika i z bliska skierował piłkę do pustej bramki.

Rezerwowy gospodarzy miał jeszcze okazję, by dołożyć kolejne trafienie. W 86. minucie jego uderzenie z dystansu dobrze sparował jednak Sładczyk.

W 89. minucie Miroski wpadł w polu karnym w Szymona Reclika, a arbiter wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego podszedł Wojciech Dragon i pewnym uderzeniem ustalił wynik spotkania.

Iskra Pszczyna wygrała ostatecznie 5:0 i w efektowny sposób wróciła na zwycięską ścieżkę po ubiegłotygodniowej porażce. Bestwinka tym razem nie znalazła sposobu na gospodarzy.

Zobacz wypowiedzi po spotkaniu:

 

Iskra Pszczyna – KS Bestwinka 5:0 (3:0)

Bramki:
1:0 Mateusz Majcher 27’
2:0 Miłosz Wójciga 29’
3:0 Mateusz Majcher 45+3’
4:0 Filip Lazar 81’
5:0 Wojciech Dragon 90’

Iskra Pszczyna:
Śnieg – Oleg, Mateja, Czopek, Michalski, Szydłowski (Reclik), Majcher (Grajcarek), Beberok, Dragon, Wójciga (Rak), Rakowski (Lazar)

Trener: Paweł Zjawiński

KS Bestwinka:
Sładczyk – Kania, Kosmaty (Sajdak), Przewoźnik, Adamczyk, Kucharczyk, Kołodziej (Lach), Tomala (Wydmański), Miroski, Lisewski, Matvieienko (Kowalski)

Trener: Marcin Sztorc

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Drążek
[email protected]