Piłka nożna

Szkoleniowiec zdradził kulisy przenosin do IV-ligowca. „Zakładałem, że zrobię sobie przerwę”

today25.09.2026 17:14

Tło
share close

Marek Makarewicz po nieudanym epizodzie w Maksymilianie Cisiec szybko znalazł nowy klub. Trener w ostatnich dniach dołączył do sztabu szkoleniowego Kuźni Ustroń. W IV-ligowym klubie wcieli się w rolę asystenta Michała Pszczółki.

Długo na pracę nie czekał

Marek Makarewicz obecny sezon rozpoczął na ławce trenerskiej Maksymiliana Cisiec. U sterów beniaminka żywiecko-skoczowskiej „okręgówki” wytrzymał jednak zaledwie cztery kolejki ligowe. Jak sam mówi, po rozstaniu z klubem planował zrobić sobie przerwę. Podobnie sytuacja wyglądała zresztą latem.

– Nie szukałem nowego klubu po odejściu z Maksymiliana, chciałem sobie zrobić przerwę. W ogóle miałem nie iść do Maksymiliana, bo po Borach planowałem trochę odpocząć. Prezes Kąkol namawiał mnie i finalnie się zgodziłem. Teraz też zakładałem, że zrobię sobie przerwę, no ale z kolei odezwał się prezes Matuszek, który szukał asystenta do pierwszej drużyny. Zadzwonił, przedstawił konkretną wizję i jak to ma wyglądać – relacjonuje szkoleniowiec.

Nowe wyzwanie

Angaż w IV-ligowym klubie to dla Marka Makarewicza zupełnie nowe wyzwanie. Dotychczas w roli pierwszego trenera miał okazję pracować na poziomie „okręgówki”. W minionym sezonie wraz z Borami Pietrzykowice zajął trzecie miejsce w tabeli. Teraz czeka go praca na wyższym szczeblu, choć już nie jako „jedynka”. 

– To dla mnie całkowicie nowe doświadczenie, mówimy o dużo wyższym poziomie rozgrywkowym. Nigdy wcześniej nie funkcjonowałem na tym poziomie. Nie jest dla mnie problemem bycie wsparciem dla pierwszego trenera, tym bardziej że w wyższej klasie rozgrywkowej realia i wymagania są nieco inne. Dla mnie to nowe doświadczenie i kolejny etap rozwoju. Z trenerem Michałem od razu złapaliśmy wspólny język, dlatego jestem przekonany, że nasza współpraca będzie dobrze się układać. – tłumaczy trener.

Co poszło nie tak w Ciścu?

Szkoleniowca zapytaliśmy także o przyczyny niedawnego niepowodzenia w Ciścu. Zespół zanotował bowiem słaby początek sezonu. Ostatecznie czarę goryczy przelała bolesna porażka 1:7 z Sokołem Słotwina, po której zarząd rozstał się z trenerm.

Nasz rozmówca zwraca jednak uwagę na to, iż w pierwszych kolejkach przyszło im się zmierzyć z bardzo jakościowymi drużynami – ich rywalami były: Victoria Hażlach, Bory Pietrzykowice, Wisła Strumień i wspomniany wyżej Sokół. Ponadto trener zauważył, że drużyna borykała się ze sporymi kłopotami kadrowymi.

– Okres przygotowawczy nie przebiegał tak, jak sobie to wyobrażałem. Kadra nie była kompletna nawet przed drugim meczem. Na początku trafiliśmy też na wymagających rywali, zespoły, które przed sezonem były stawiane w gronie drużyn walczących o czołowe miejsca. Z tymi zespołami oczywiście można wygrać, ale nie na tym etapie i nie przy takim okresie przygotowawczym, jaki mieliśmy. Siedmiu zawodników z podstawowego składu było niedostępnych – jednego nie było przez dwa tygodnie, drugiego przez trzy, dwóch środkowych obrońców zmagało się z kontuzjami. Trudno rywalizować na wyższym poziomie rozgrywkowym, jeśli nie ma możliwości odpowiedniego przygotowania zespołu do sezonu. – tłumaczy Makarewicz.

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]