Piłka nożna

„Apetyt rośnie w miarę jedzenia”. GKS Radziechowy-Wieprz w finale Pucharu Polski

today24.09.2026 09:24

Tło
share close

GKS Radziechowy-Wieprz pierwszym finalistą Pucharu Polski w Podokręgu Żywiec. Zespół prowadzony przez Kamila Zonia pokonał LKS Leśna i teraz czeka na swojego listopadowego rywala. Za tydzień o drugie miejsce w finale Podhalanka Milówka zagra z Borami Pietrzykowice.

Znamy pierwszego finalistę!

Pierwszy półfinał na Żywiecczyźnie dostarczył sporo emocji. W spotkaniu padło aż pięć goli – ostatecznie to gospodarze mogli cieszyć się z awansu do finału. GKS Radziechowy-Wieprz pokonał przyjezdnych z Leśnej 3:2.

– No wiadomo, że się z tego cieszymy. Wyszliśmy na mecz właśnie z takim nastawieniem, potraktowaliśmy go też bardzo poważnie. Chcieliśmy zagrać w tym finale, no i udało się. – mówi nam Kamil Zoń.

„Na początku mieliśmy pewne trudności”

Spotkanie nie rozpoczęło się po myśli miejscowych. Marcin Byrtek szybko wyprowadził swój zespół na prowadzenie po trafieniu z rzutu karnego. Jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadził Krystian Zacny. Po zmianie stron remisowy rezultat nie utrzymał się jednak zbyt długo.

Zespół „Fiodorów” za sprawą Ivana Lukianenki i Mateusza Żurawskiego już po kwadransie drugiej odsłony prowadził dwoma bramkami. W końcówce rozmiary porażki zmniejszyć zdołał natomiast Mateusz Piątek.

– Na początku mieliśmy pewne trudności, bo przegrywaliśmy 1:0. Później jednak wszystko zaczęło się dobrze układać. Jeszcze przed przerwą udało nam się doprowadzić do remisu, a po zmianie stron strzeliliśmy dwie bramki. Te dwa gole tak naprawdę ustawiły nam mecz i pozwoliły spokojnie kontrolować jego przebieg. – relacjonuje Zoń.

Kto drugim finalistą?

Pierwszy finalista już jest. Drugiego poznamy w przyszłym tygodniu. W środę, 30 września czeka nas spotkanie pomiędzy Podhalanką Milówka a Borami Pietrzykowice. Nasz rozmówca zaznacza, że niezależnie od tego, z kim przyjdzie im się zmierzyć w listopadzie, będzie to bardzo wymagające spotkanie.

To nie ma znaczenia, z kim zagramy. Myślę, że zarówno z jedną, jak i z drugą drużyną czeka nas ciężka przeprawa. Każdy będzie chciał wygrać ten finał, bo to zawsze jest pewien prestiż. Czekamy na naszego rywala i zdajemy sobie sprawę, że niezależnie od tego, kto nim będzie, czeka nas trudny mecz. – zaznaczał trener.

Wymarzony początek sezonu

Awans do finału to niejedyny powód do radości, jaki w ostatnim czasie mają w Radziechowach. Drużyna świetnie radzi sobie także w rozgrywkach ligowych. W dotychczasowych spotkaniach zespół nie poniósł ani jednej porażki. Cztery zwycięstwa i trzy remisy – te rezultaty przekładają się na 15 punktów i trzecią lokatę w tabeli.

– Z meczu na mecz nabieramy coraz większego rozpędu, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jednocześnie staramy się nie nakręcać zbyt mocno. Tak jak mówiłem wcześniej – do każdego kolejnego spotkania podchodzimy w ten sam sposób. Chcemy wygrać, chcemy zdobywać punkty i na razie nam to wychodzi. – słyszymy od szkoleniowca.

 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]