Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Bielsko-Biała jako Polska Stolica Kultury wraca do trudnych kart swojej historii. Jedną z nich przypomina wydarzenie artystyczne „Pralnia Pamięci”, które nawiązuje do wojennych wydarzeń przy ulicy 11 Listopada.
Naszym gościem był Jacek Proszyk, historyk, który opowiedział o miejscu funkcjonującym podczas II wojny światowej jako punkt kontaktu między więźniami Auschwitz-Birkenau a światem zewnętrznym.
Jak przekazał nasz gość, działająca od zakończenia I wojny światowej pralnia przy dzisiejszej ulicy 11 Listopada w czasie okupacji obsługiwała obóz Auschwitz-Birkenau. Dwa razy w tygodniu przyjeżdżała tam ciężarówka z esesmanami i więźniami, którzy przywozili do prania bieliznę, mundury i pasiaki obozowe.
– Czasami nazywam to miejsce oknem obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau – przekazał nam Jacek Proszyk.
Więźniowie rozładowywali worki na dziedzińcu, widoczni dla okolicznych mieszkańców. Zdarzało się, że strażnicy nie pilnowali ich uważnie, co stworzyło przestrzeń do działań pomocowych.
Naprzeciwko bramy pralni mieszkała rodzina polskiego szewca o nazwisku Szpyra (na fot.). Widząc skrajnie wyczerpanych więźniów, postanowili pomóc. Żona szewca gotowała zupy, które w słoikach zostawiano przy wejściu do pralni w dniach przyjazdu transportów.
W pomoc zaangażowano także siedmioletnią córkę Jadzię. Dziewczynka bawiła się na podwórzu i podchodziła do więźniów, informując ich, że przygotowane jedzenie jest dla nich.
– Na początku więźniowie byli bardzo nieufni, ale z czasem nabrali zaufania – relacjonował nasz gość.
Z czasem pomoc przybrała bardziej zorganizowaną formę. Więźniowie zaczęli przekazywać Jadzi grypsy z adresami rodzin. Ojciec dziewczynki czytał je, wkładał do kopert i wysyłał z poczty w Bielsku.
Konspiracja się rozwinęła. Matka uszyła Jadzi fartuszek z dużą kieszenią, w której przenoszono kolejne wiadomości. Odpowiedzi, lekarstwa i drobne przedmioty ukrywano w szmacianej piłeczce, którą dziewczynka wrzucała na pakę ciężarówki odjeżdżającej do obozu.
Cały proceder trwał aż do zimy 1944 roku i pozostawał nieujawniony dla niemieckich władz oraz komendantury obozu.
Jak podkreślił Jacek Proszyk, z czasem pojawił się jeszcze jeden sposób pomocy. Rodziny więźniów przyjeżdżały do Bielska pod pretekstem wizyty u szewca. W bramie lub na dziedzińcu mogły przez chwilę zobaczyć swoich bliskich.
– Były to niezwykle emocjonalne spotkania, ale wszyscy musieli panować nad emocjami – przekazał historyk.
Zdarzało się, że były to ostatnie takie chwile. Dochodziło także do zaręczyn. W jednym z takich spotkań narzeczony oświadczył się swojej partnerce w bramie pralni.
Wśród więźniów byli artyści. Jeden z nich, Mieczysław Kościelniak, przemycał swoje prace. W 1944 roku namalował portret Jadzi i wręczył jej go jeszcze w czasie wojny. Rysunek zachował się i znajduje się dziś w rodzinie, która nadal mieszka w Bielsku-Białej.
– To była niewyobrażalna z dzisiejszej perspektywy nadzieja na kontakt z bliskimi – podsumował nasz gość.
Historia pralni przy ulicy 11 Listopada stała się punktem wyjścia do instalacji artystycznej „Pralnia Pamięci”, przygotowanej przez Teatr Polski w Bielsku-Białej. Wydarzenie wpisuje się w program Polskiej Stolicy Kultury i przypomina o splocie losów mieszkańców miasta w czasie wojny.
Posłuchaj rozmowy:
play_arrow
„Pralnia Pamięci”. Bielska historia pomocy więźniom Auschwitz Robert Fraś
Autor: Robert Fraś
Kilka minut gry wstępnej z książkami, które warto przeczytać. Lokalni autorzy, cenione gwiazdy literatury, wciągające historie i tytuły, które na długo zostają w pamięci.
close
Copyright Radio BIELSKO