Kombinują jak pracować
Izabela JanoszekIzabela Janoszek

Kombinują jak pracować

„Od ponad 300 dni boimy się o swoją przyszłość”, "85% wiślan żyje z turystyki”, „100% pustych krzeseł w restauracjach”, czy "25,5 km naśnieżonych tras bez narciarzy". Banery z takimi napisami zawisły w Wiśle. Kilkudziesięciu przedsiębiorców, prowadzących stacje narciarskie, ale też restauracje i obiekty noclegowe, podjęło decyzję o otwarciu swoich biznesów 1 lutego.Dziś w Wiśle Malince na jednym ze stoków szusują nie tylko narciarze, którzy należą do klubów sportowych. Ośrodek "Klepki" organizuje bowiem „zajęcia sportowo-edukacyjne”.
Pozostałe stacje narciarskie, wszystkie, które należą do Wiślańskiego Skipassu zostaną otwarte 1 lutego.
- Ruszamy,  bo nie stać nas na dalsze przerwy. Nie mamy z czego pokrywać zaciągniętych zobowiązań, wypłat itd. Musimy pracować, bo inaczej padniemy - uzasadnia krótko decyzję o otwarciu ośrodków Waldemar Wiewióra z ośrodka Soszów. Posłuchaj

Prowadzący stacje narciarskie przyznają, że obawiają się zapowiadanych przez rządzących kar, ale - jak mówią - nie mają wyjścia. - Musimy ruszyć w lutym, w innym wypadku jesteśmy skazani na bankructwo – twierdzi właściciel ośrodka Nowa Osada Władysław Sanecki. Posłuchaj W Nowej Osadzie pracuje lub współpracuje z tą stacją narciarską, w sumie, około 90 osób...
Górale twierdzą, że jazda na nartach jest sportem bezpiecznym, który nie przyczynia się do rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Od lutego otwierają się także obiekty noclegowe. Ich właściciele twierdzą, że potrafią w sposób bezpieczny dla gości, z zachowaniem reżimu sanitarnego, prowadzić hotele i pensjonaty. Chcą ratować swoje firmy.
- Dziś dostałam informację z agroturystyki wiślańskiej, która zrzesza 18 podmiotów, że 6 znich nie dostało żadnej pomocy. To są rodziny, które nie mają za co żyć! - relacjonuje Karina Poloczek. Posłuchaj
Dlatego 8 obiektów wznowi działalność.

Za tydzień w Wiśle będzie można również zjeść obiad w restauracji czy wypić kawę w kawiarni. - My nie chcemy od rządu jałmużny, po prostu chcemy w reżimie sanitarnym pracować - podkreśla właściciel miejskiego browaru.
- Całe życie myślałem, że trzeba kombinować, żeby nie pracować, a dzisiaj w Polsce okazuje się, że trzeba kombinować żeby pracować.  To jest dla mnie nienormalne - denerwuje się Marek Bujok. Posłuchaj Przedsiębiorca traktuje zapowiedzi 30 tys. kar, które mają być nakładane na osoby łamiące obostrzenia, jako formę zastraszania. Zapowiada składanie wniosków o odszkodowania. 

- Będziemy starali się otworzyć 1 lutego korzystając z kruczków prawnych, tak jak rząd wymyśla sobie kruczki prawne. Jeżeli oni potrafią zorganizować sobie z dnia na dzień wyjazdy na stoki i mogą jeździć na nartach, to my będziemy robić tak, że będziemy mogli funkcjonować zgodnie z ich rozporządzeniami - konkluduje. Posłuchaj

Inni przedsiębiorcy z Wisły apelują do rządu, by mogli otworzyć swoje biznesy zgodnie z literą prawa. Podkreślają, że mogą to zrobić bezpiecznie dla gości i... czekają na turystów.


Posłuchaj audycji:

Nagranie 1



Zobacz inne wiadomości tego autora: