Atak na wolontariuszy
fot.: fundacja Mam kota na punkcie psa
Izabela JanoszekIzabela Janoszek

Atak na wolontariuszy

Okazuje się, że interweniowanie w sprawie zwierząt, może być niebezpieczne. Wolontariuszka fundacji "Mam kota na punkcie psa" została zaatakowana, a towarzyszący jej narzeczony pobity, gdy przyjechali sprawdzić warunki w jakich przebywa pies.Do zdarzenia doszło na terenie gminy Czechowice-Dziedzice. To był mroźny Tłusty Czwartek, zwierzę – jak wynikało ze zgłoszenia – nie miało zapewnionego ciepłego schronienia. Stojąc przy drodze widać było skulonego psiaka, co wolontariuszka sfilmowała. Pies nie miał też dostępu do wody.
Właściciel posesji na kontrolę na terenie posesji się nie zgodził, więc kobieta ją opuściła. Nagle została zaatakowana. Ona i czekający na nią w samochodzie narzeczony. 

Pojawiło się trzech mężczyzn. Posłuchaj Zagrodzili jej drogę i zażądali wykasowania nagranych przez nią filmów. Narzeczonego wolontariuszki wciągnęli na posesje i zaczęli kopać po całym ciele. Polała się krew. Mężczyzna ma złamany noc, opuchnięte oko. Jest obecnie na L4.

Z tak brutalnym atakiem spotkaliśmy się po raz pierwszy – przyznaje Anna Sztender z fundacji "Mam kota na punkcie psa" i nie kryje zaskoczenia.
- To co się stało było kompletnie nieadekwatne do sytuacji. Nikt nie chciał tego psa odebrać, nikt nie był nahalny. Nie wiem tak do końca, co było przyczyną takiej agresji - komentuje Anna Sztender. Posłuchaj

Sprawa została zgłoszona na policję i to mundurowi ustalą teraz wszystkie okoliczności tego zdarzenia.

Posłuchaj audycji:

Nagranie 1

Nagranie 2



Zobacz inne wiadomości tego autora: