Musieli losować, żeby wybrać radnego!Magda FritzMagda Fritz

Musieli losować, żeby wybrać radnego!

Wyższa frekwencja była tylko w Poznaniu. Władze Bielska-Białej podsumowały wybory do rad osiedli.Przypomnijmy, radni osiedlowi pracują społecznie, nie otrzymują żadnego wynagrodzenia. W Bielsku-Białej od tej kadencji mają za to znacznie większe uprawnienia, niż dotychczas (chodzi o konsultacje z urzędem miasta) oraz dysponują środkami na konieczne inwestycje- każda dzielnica ma 100 tys. zł.

Z 520 kandydatów do rad osiedli prawie połowa (49 proc.), to były panie. Co ciekawe, to właśnie kobiety uzyskały największą ilość głosów! Posłuchajcie.  

Jak mówi Janusz Okrzesik, przewodniczący rady miejskiej właśnie wybrano władze poszczególnych rad osiedlowych. Na 29 działających rad w mieście (wybory nie odbyły się tylko na os. Piastowskim, chętnych do pracy było tam tylko 2) aż w 14 są nowi przewodniczący.

Najwięcej kandydatów, po 30 osób było w dzielnicy Biała Śródmieście i na osiedlu Karpackim. "Cieszy takie zainteresowanie społeczną pracą"- mówi Okrzesik. Do ciekawej sytuacji doszło w dzielnicy Biała Północ, tam o jednym mandacie zdecydowało... losowanie.Posłuchajcie. 
 
Średnia frekwencja w bielskich wyborach to 8,19 proc. Porównując się zresztą kraju, wyższa ona była tylko w Poznaniu. Wybory kosztowały miasto ok. 200 tys. zł.

Do 30 września dzielnice z najwyższa frekwencją mogą zgłaszać pomysły, na co wydać pieniądze wygrane w "Grze o milion".

Posłuchaj audycji:

Nagranie 1

Nagranie 2



Zobacz inne wiadomości tego autora: