Miała objawy wskazujące na SARS-CoV-2. Nie mogła doprosić się o test
fot. arch.
Joanna WieczorekJoanna Wieczorek

Miała objawy wskazujące na SARS-CoV-2. Nie mogła doprosić się o test

Tydzień trwały prośby naszej słuchaczki o to, by skierowano ją na testy w kierunku koronawirusa. W ostatnim dniu kwarantanny pobrano wymaz.Mieszkanka Bielska-Białej i jej bliscy mieli objawy ewidentnie wskazujące na SARS-CoV-2. Mało tego, u naszej słuchaczki każdy dzień przynosił informację o dodatnim wyniku, u któregoś ze współpracowników. Bielszczanka została skierowana na kwarantannę, ale po kilku dniach izolacja miała się skończyć, a kobieta miała wrócić do pracy nie wiedząc, czy nie będzie zakażać innych.

- Dostałam telefon z sanepidu z informacją o tym, że jesteśmy objęci kwarantanną, i że powinniśmy się zgłosić do przychodni po skierowanie na testy. To było uzasadnione, ponieważ w pracy mieliśmy wszyscy podobne objawy, krążyła po biurze infekcja, którą przeniosłam do domu - relacjonuje nasza słuchacza. Posłuchaj.

Problem pojawił się w momencie kontaktu telefonicznego z przychodnią. Lekarz rodzinny nie chciał skierować naszej rozmówczyni na testy. Codziennie w POZ wymyślano inne powody. Po tygodniu (w ostatnim dniu kwarantanny) udało się uzyskać skierowanie na wymaz. Trwało to tyle dni, kosztowało mnóstwo nerwów i energii.

Nasza słuchaczka apeluje o to, by - jak to określa - nie dać się zbyć, a konsekwentnie naciskać na uzyskanie skierowania na testy, jeśli oczywiście są ku temu podstawy. Zmieniły się przepisy i pacjent nie musi mieć już wszystkich czterech objawów, by być testowanym. Wcześniej na tej liście była gorączka, duszność, kaszel i utrata smaku lub węchu.

Posłuchaj audycji:

Nagranie 1



Zobacz inne wiadomości tego autora: