Drobny handel nie może umrzeć. Proszą, by ratować targowiskoJoanna WieczorekJoanna Wieczorek

Drobny handel nie może umrzeć. Proszą, by ratować targowisko

Nie ukrywają tego, że mają żal do władz Bielska-Białej. Przez wiele miesięcy uspokajano ich i zapewniano, że wszystko będzie dobrze. Decyzja z początku października spadła na nich jak grom z jasnego nieba. Miasto nie kupi placu targowego. Niezadowoleni z takiego obrotu sprawy są handlujący i klienci.- Od 45 lat robię zakupy na tym targowisku. Zawsze jestem w sobotę [...]. Teraz chcą podpalić ten targ i zniszczyć wszystko - mówiła nam w bardzo emocjonalnym tonie starsza mieszkanka Bielska-Białej. Nie tylko kupcy, ale i tysiące mieszkańców, którzy podpisali się pod petycją chcą, by targ w obecnej formule pozostał. Na początku października gmina ogłosiła, że targowiska nie kupi, bo się to nie opłaca. 

- Wszędzie są miejscowe towary, miejscowych producentów, hołubione - komentuje jedna z bielszczanek.  
- Ten targ jest "od zawsze". Ludzie się znają [...]. Ja mam trzy markety w rejonie swojego domu, a specjalnie przychodzę tutaj zrobić zakupy - to głos innego mieszkańca. Latem - w soboty - pojawia się tutaj nawet 5 tys. osób. Posłuchaj.

Targowisko miała kupić spółka, w której większościowym udziałowcem jest gmina. Tak się nie stanie. Handlujący mają żal do władz miasta, że przez tyle miesięcy ich zwodzono. Były obietnice, że jeśli targowiska nie kupi Beskidzki Hurt Towarowy, to znalezione zostanie inne rozwiązanie.

Kupcom łzy cisną się do oczu, gdy słyszą o propozycji przeniesienia na giełdę do Wapienicy. Tam, jak mówią, nie mają szans na przetrwanie, bo klienci z centrum miasta nie będą jeździć w inną lokalizację. Posłuchaj.

Częściowym ratunkiem dla targowiska mają być zapisy planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu przy ul. Lompy. Dziś o tym m.in. debatować będą radni na posiedzeniu komisji budżetowej. Jutro temat ma się pojawić także na sesji miejskiej.

Posłuchaj audycji:

Nagranie 1

Nagranie 2



Zobacz inne wiadomości tego autora: