Wygraj ze SMOGIEM. JASIENICA, ŚLEMIEŃ, ZEBRZYDOWICEMagda FritzMagda Fritz

Wygraj ze SMOGIEM. JASIENICA, ŚLEMIEŃ, ZEBRZYDOWICE

Reporterzy Radia BIELSKO w każdy wtorek w serwisach informacyjnych będą odwiedzali 3 miejscowości z Podbeskidzia. O walkę ze SMOGIEM pytać będziemy w urzędach i na ulicach. Sami możecie zabrać głos w tej sprawie, nagrywając się pod nr telefonu 33/ 44 32 800.12.12.2017

JASIENICA

Gmina Jasienica dopiero w tym roku zaczęła program dopłat do wymiany pieców węglowych na nowe przyjazne środowisku. Dlaczego tak późno? „Zdecydowaliśmy, że nie będziemy korzystać z z programów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, bo to zbyt skomplikowane dla ludzi. Czekaliśmy też, czy będzie zapotrzebowanie ze strony mieszkańców”- mówi wójt Janusz Pierzyna. 

W Jasienicy dofinansowują wymianę kotłów z budżetu gminy. „Stać nas na to, po tym jak dobrym pomysłem okazało się otwarcie Niskoemisyjnej Strefy Ekonomicznej. Sprzedaliśmy już prawie 9 ha.Przyszedł czas na rozdawanie pieniędzy mieszkańcom”- mówi wójt.

Ludzie nie muszą składać góry dokumentów, żeby uzyskać dofinansowanie. Najpierw trzeba zgłosić wniosek w urzędzie gminy, który zostanie zweryfikowany. W urzędzie gminy czekają na zdjęcie pieca do wymiany i fakturę zakupu nowego. "Na tej podstawie dopłacamy do urządzeń 5 klasy. Do kotła na paliwa stałe, m.in. węgiel można dostać 2 tys. zł, do pieca gazowego- 2,5 tys. zł"- mówi Pierzyna. 

Chętnych do wymiany jest 80 mieszkańców, 60 już otrzymało dopłatę.

Jasienica pozyskała ponad 2,5 mln zł na odnawialne źródła energii. Zostaną one zamontowane na ok. stu domach. Zainteresowanie mieszkańców była tak duże, że trzeba było zrobić losowanie. 

autor: Magda Fritz


ŚLEMIEŃ

Czy smog w Ślemieniu to duży problem? Zapytaliśmy o to mieszkańców tej gminy. Okazuje się że zdania są podzielone. W wielu przypadkach natężenie szkodliwych dymów nie jest zauważalne. Tak twierdzą mieszkańcy wyżej położonych terenów. Tam, nieco bardziej komfortowo pomaga żyć wiatr.

Jedni nie widzą większego problemu, drudzy wręcz przeciwnie. Mieszkańcy Ślemienia słyszeli o dotacjach do wymiany pieca, niektórym marzy się gaz, bo życie w smrodzie to nie życie.

Smog to ewidentny problem na terenie całego w zasadzie kraju, mówią władze Ślemienia. Gmina granicząca z małopolską, leży przy bardzo uczęszczanej trasie w kierunku Krakowa, który od lat walczy ze smogiem. Monitorujemy ten problem, zarówno z perspektywy jednego jak i drugiego województwa, mówi Jarosław Krzak – wójt gminy Ślemień. Podejmujemy działania na miarę możliwości finansowych i w niewielkim stopniu dofinansowujemy wymianę starych kotłów. To ledwie 1500 złotych ale ktoś, kto modernizuje kotłownię, bez zbędnych formalności może z takiego zastrzyku gotówki skorzystać. Zainteresowanie jest i na pewno będziemy to dofinansowanie chcieli w nowym roku utrzymać, mówi Krzak.

Gmina planuje też dużą akcję prewencyjną. Chcemy zacząć od najmłodszych, ponieważ szkoły i przedszkola to te miejsca gdzie dzieci zdobywają już wiedzę na temat tego co szkodliwe. Jest szansa, że będą patrzeć na ręce rodzicom i dziadkom, dodaje Jarosław Krzak.

W gminie Ślemień, praktycznie nie ma zainteresowania mieszkańców gazyfikacją i instalacją ogrzewania gazowego. Urząd Gminy dwa razy prowadził już ankiety wśród mieszkańców. Aby spółka gazownicza przystąpiła do opracowania koncepcji gazyfikacji, potrzebna jest deklaracja 1/3 mieszkańców. Ankiety wykazały zainteresowanie ze strony ledwie 1/10 właścicieli gospodarstw, zatem możliwość korzystania z tego źródła energii w najbliższym czasie z pewnością nie będzie możliwa.

autor: Paweł Chudecki


ZEBRZYDOWICE

Czy w gminie Zebrzydowice jest problem ze smogiem? Zdania są podzielone.

"Większość osób na naszym osiedlu grzeje gazem, więc nie mamy tego problemu"- mówił jeden z mieszkańców Kończyc Małych.Niektórzy mieszkańcy zwracają jednak uwagę na to, że „często w porze popołudniowej widać chmurę czarnego, zawieszonego dymu”. Inni żartobliwie podeszli do sprawy – „Jeżeli ktoś wierzy w "smogi" i inne zjawiska przyrodnicze to jest, a jeśli nie, to nie ma”.

Samorząd prowadzi od tego roku dopłaty do wymiany kotłów. Z pieniędzy budżetowych na ten cel udało się wygospodarować ponad 200 tysięcy złotych. Z takiej formy pomocy skorzystają do końca grudnia 34 gospodarstwa domowe. Dopłaty w gminie są spore – do 5 lub 7,5 tysiąca złotych, w zależności od rodzaju pieca. Jednak jak zaznacza zastępca wójta gminy Zebrzydowice Karol Sitek, problem smogowy w gminie jest, ale na pewno nie większy niż w całym regionie.

„Efekt smogowy, te przekroczenia mamy sporadycznie patrząc na informacje i komunikaty płynące z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Jednak faktem jest, że na naszych osiedlach, przy zwartej zabudowie w okresach grzewczych da się wyczuć intensywny zapach smogu” - mówi Sitek.

W gminie nie ma stacji pomiaru jakości powietrza, jednak na stronie urzędu można na bieżąco śledzić poziom zanieczyszczeń w województwie.

Uchwała antysmogowa dla Śląska obowiązuje od września. Od tej pory w gminie Zebrzydowice nie skontrolowano żadnej posesji pod kątem spalania niedozwolonych paliw. Do urzędu nie wpłynęła żadna prośba o taką kontrolę, a urzędnicy nie mają obowiązku robić „niezapowiedzianych” inspekcji kotłowni.

„Mamy wyznaczonych pracowników do przeprowadzenia takiej kontroli” – mówi Karol Sitek. Jednak urząd pracuje w godzinach od 7:00 do 16:00.  

„Nie wyobrażam sobie, żeby trzeba było delegować dodatkowo pracownika, bo musiałby on pracować w trybie 24-godzinnym”– dodaje zastępca wójta. 


W Zebrzydowicach nie ma straży wiejskiej, więc pomocą w kontrolach ma służyć policja. Funkcjonariusze mają być wzywani w konkretnych sytuacjach.

„Gdy inspektor natrafi na opór ze strony osoby kontrolowanej może zwrócić się do policji o udzielenie wsparcia w trakcie kontroli” – mówi mł. asp. Krzysztof Pawlik z Komendy Powiatowej Policji w Cieszynie. Gdy dojdzie do takiego zawiadomienia w godzinach wieczornych, kontrolę będą podejmować mundurowi. Na razie nie było takiej potrzeby.

autor: Magdalena Stokłosa

 


BIELSKO-BIAŁA  

W Bielsku-Białej, dzięki dotacji z miasta wymieniono dotąd ponad 2 tysiące starych kotłów węglowych; zainstalowano prawie 900 instalacji wykorzystujących energię słoneczną. Cieszyć może fakt, że obecnie ponad połowa bielszczan która decyduje się na zmianę instalacji wybiera kotły gazowe. W tym roku wymieniono dotychczas 209 starych kotłów. Miasto udziela dotacji w wysokości 70 proc. inwestycji, ale nie więcej niż 7 tys. zł. Optymistycznie jednak nie jest. Szacuje się bowiem, że w mieście funkcjonuje jeszcze ok. 6 tys. starych pieców! 

Dużym problemem są stare kamienice w centrum Bielska-Białej, w których mieszkańcy używają pieców węglowych. W tym roku w ramach pilotażowego programu miejskiego do sieci ciepłowniczej miały zostać podłączone 4 budynki wielorodzinne. Udało się sfinalizować podłączenie tylko jednego i to pomimo tego, że miasto udziela tu 80% dotacji. Dlaczego? Zapytaliśmy o to Jacka Krywulta, prezydenta miasta. 

"Problem jest w tym, że są to wspólnoty, a tam gdzie są wspólnoty muszą być podjęte uchwały. W budynku, w którym choć jeden mieszkaniec będzie przeciwny nie możliwości jego uciepłowienia. Słyszałem, że w 3 kamienicach jest to na dobrej drodze, ale na dzisiaj tych uchwał nie mamy"- mówi prezydent Krywult. Wiadomo, że w tym roku nie zostaną podłączone do ciepła systemowego kolejne budynki wielorodzinne.

Joanna Kostecka z Koalicji Antysmogowej w Bielsku-Białej nie kryje rozczarowania. Jej zdaniem, w przypadku budynków komunalnych decyzję powinno podejmować miasto, jako właściciel, a nie pojedynczy najemca. 

"Wydaje mi się, że to byłoby najprostsze rozwiązanie. Byłaby to decyzja miasta, jako właściciela nieruchomości, a nie mieszkańców którzy wynajmują mieszkanie. Wiadomo, że koszty ogrzewania systemowego są wyższe od ogrzewania np. centralnym piecem na węgiel. Ludzie się tego boją. Jest to stała opłata comiesięczna w czynszu, którą trzeba płacić przez cały rok, a nie tylko w sezonie grzewczym. Z drugiej strony wiemy też, że ludzie wrzucają do pieca co się da”
- mówi Kostecka. 

Bielszczanom zależy na czystym powietrzu, coraz częściej dzwonią do straży miejskiej w tej sprawie. W tym roku, telefonów z prośbą o interwencję było już ponad tysiąc, podczas gdy w 2016 r. było ich nieco ponad 670. Jednak jak mówi Sebastian Kufel, kierownik referatu ds. ochrony środowiska i profilaktyki w straż miejskiej w Bielsku-Białej gros takich interwencji nie potwierdza się na miejscu. Posłuchajcie. 

Ciemny dym z komina wcale nie musi oznaczać, że ktoś łamie przepisy. Czy w takim przypadku mamy nie dzwonić do straży miejskiej? 

"Poobserwujmy ten komin trochę dłużej, czy po pół godzinie nadal wydobywa się czarny intensywny duszący dym. Zaniepokoić powinien nas dym czerwonawy, żółtawy, czy o zabarwieniu pomarańczowym i specyficzny zapach spalonego plastiku. Chodzi nam o uzasadnione podejrzenie popełnienie wykroczenia, czyli informacje typu, czy dany właściciel posiada kubły na odpady komunalne albo czy gromadzi odpady wielkogabarytowe typu stare meble na podwórku (I istnieje podejrzenie ich spalania), a odkąd obowiązuje uchwała antysmogowa np. flot"- mówi Kufel.  

Od września, kiedy weszła w życie uchwała antysmogowa w woj. śląskim bielscy strażnicy skierowali do sądu o ukaranie 7 wniosków. W tym przypadku nie mają prawa nakładać mandatów. Za wrzucanie do pieca plastików lub starych mebli grozi do 500 zł mandatu. 

autor: Magda Fritz

ŻYWIEC
 

Cztery lata temu czwarte w Europie i pierwsze w Polsce i Unii Europejskiej najbardziej zanieczyszczone miasto. To niestety Żywiec. Dane z roku 2013, dotyczące zawartości cząstek stałych
w powietrzu zostały zebrane przez Europejską Agencję Środowiska i opublikowane w 2016 roku przez Światową Organizację Zdrowia. Informacja o rankingu szerokim echem odbiła się w kraju. Głośno zaczęto mówić o działaniach na rzecz likwidacji niskiej emisji, pojawiły się czujniki i mierniki poziomu zanieczyszczeń i działania podejmowane przez Urząd Miejski. Dosyć wspomnieć o dofinansowaniach do wymiany kotłów, które trwają od kilku lat, czy ostatnie, związane chociażby z pozyskaniem tzw. błękitnego węgla. To wszystko zaczyna przynosić efekt. Żywiec nie przywłaszczył sobie pierwszego miejsca wśród zanieczyszczonych miast Europy i jak zaznacza burmistrz Antoni Szlagor, miasto opuszcza czołówkę. To lata pracy, robimy co się da, ale niestety wciąż brak rozwiązań systemowych.

Najgorzej jest w bezwietrzne dni, mówią mieszkańcy Żywca, z którymi rozmawialiśmy na temat smogu.
"...Nie ma mowy o otwarciu okna a nad spacerem trzeba się poważnie zastanowić. Czujniki umieszczone m.in. na żywieckim rynku uświadamiają nieco powagę sytuacji ale nie załatwiają problemu niskiej emisji. Najgorzej jest chyba w dzielnicy Sporysz...", mówią żywczanie. Są programy, dotacje do węgla czy do wymiany kotłów ale to nie jest rozwiązanie dla wszystkich. Do tego uchwała antysmogowa, która zdaniem mieszkańców jest po to, żeby napełnić kieszenie górniczych konsorcjów. Ludzi zwyczajnie nie stać na dobry opał.

Jest realna pomoc przy wymianie kotłów czy systemu ogrzewania. Są dofinansowania do odnawialnych źródeł energii. Najlepiej byłoby jednak zredukować liczbę kominów, twierdz mieszkańcy, ale czy to realne?
Są plany odzyskania energii ze spalania wyselekcjonowanych tworzyw sztucznych. Nad takim projektem pracuje żywiecka spółka Beskid. W Żywcu miałoby powstać kilka kotłowni i sieć ciepłownicza, przystosowanych do utylizacji zalegających tworzyw, mówi Jerzy Kliś – wiceprezes spółki.

Plany zakładają budowę na terenie miasta ok. 6-ciu kotłowni i odpowiedniej sieci. Koszt takiego przedsięwzięcia szacuje się na ok 10 mln zł.
Jeśli projekt dojdzie do fazy realizacji, to ciepło systemowe w Żywcu może pojawić się za 2-3 lata.

autor: Paweł Chudecki


USTROŃ

Co roku w okresie zimowym temat smogu powraca jak bumerang. W Ustroniu – mieście, które ma status uzdrowiska – wydawałoby się, że powinien być właściwie obcy. Tak jednak nie jest. Część osób twierdzi, że to poważny problem, inna grupa mówi, że powietrze jest czyste.

To czym palą mieszkańcy sprawdzają strażnicy miejscy. Mogą wejść na teren posesji i skontrolować, co znajduje się w kotłowni, wystawić mandat, a w razie odmowy jego przyjęcia, zabrać próbkę popiołu do badań. W tym sezonie grzewczym kilkukrotnie zostali wezwani do gospodarstw domowych z podejrzeniem palenia odpadami. Jak mówi mówi Jacek Tarnowiecki, komendant Straży Miejskiej w Ustroniu, alarmy okazały się fałszywe.

STOP paleniu śmieci powiedział powstały niedawno Ustroński Alarm Smogowy. Grupa zebrała ponad 750 podpisów mieszkańców oraz 40 lekarzy, działających na terenie miasta pod petycją Ustroński Alarm Smogowy wczoraj w urzędzie miasta złożył petycję do burmistrza, o pilne podjęcie działań antysmogowych. Co miasto robi w kwestii ochrony powietrza? Jak Mówi Monika Maksymczuk, naczelnik wydziału Ochrony Środowiska w ustrońskim urzędzie, miasto od kilku lat realizuje program ograniczenia niskiej emisji, prowadząc dofinansowania do wymiany kotłów.

"Nasza petycja jest podyktowana złym stanem powietrza w mieście", mówi Magda Koc, jedna z inicjatorek Ustrońskiego Alarmu Smogowego.

"Dużo osób ma taką percepcję, że smog to nie Ustroń, to na pewno ciężki przemysł. To nie jest prawda. Jak są przekroczenia, które można sprawdzać na stronie WIOŚ, to praktycznie w ogóle nie ma wiatru. To my sami wpływamy na to powietrze jakie mamy i jakim oddychamy. To jest tylko i wyłącznie to, co spalamy w kotłach." - dodaje Koc.

 W ciągu roku przekroczony stan pyłów zawieszonych PM10 w powietrzu może się utrzymywać maksymalnie przez 35 dni. Stacja monitorowania jakości powietrza w Ustroniu wykazała, że dotychczas norma została przekroczona już 31 razy.

autor: Magdalena Stokłosa

Posłuchaj audycji:

Nagranie 1



Zobacz inne wiadomości tego autora: