Zawieszona neurologia. Ostre słowa dyrektorówMagda FritzMagda Fritz

Zawieszona neurologia. Ostre słowa dyrektorów

Na korytarzu leży część pacjentów oddziału neurologicznego szpitala wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Jak informuje z-ca dyrektora placówki dr Wojciech Muchacki to efekt zawieszenia od 1 listopada oddziału neurologii w innym bielskim szpitalu.Zdaniem Wojciecha Muchackiego, z-cy dyrektora do spraw lecznictwa Szpitala Wojewódzkiego, decyzja kierownictwa placówki prowadzonej przez gminę Bielsko-Biała jest nierozważna.

Na oddziale neurologii pod Szyndzielnią jest 37 łóżek. "W związku ze zwiększoną liczbą pacjentów, już teraz część z nich byliśmy zmuszeniu umieścić na korytarzu"- powiedział Muchacki. "Niestety możemy przyjąć wyłącznie osoby w stanach ostrego zagrożenia życia. Wszelkie pretensje proszę zatem kierować do dyrekcji Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego"- dodaje lekarz.

Takim podejściem do sytuacji zniesmaczony jest dr Lech Wędrychowicz, dyrektor BCO-Szpitala Miejskiego. Wyjaśnia, że powodem zawieszenia oddziału jest brak specjalistów, a problem był zgłaszany od dawna. Posłuchajcie. 

Wędrychowicz dodaje, że tam właśnie: do placówki pod Szyndzielnią oraz szpitala w Cieszynie według rozporządzenia ministra zdrowia, ogłoszonego 1 lipca tego roku, pogotowie powinno wozić pacjentów w stanach ostrego zagrożenia życia. Dalej wyjaśnia, że 2 lata temu śląski oddział NFZ nie ogłosił konkursu na drugi oddział udarowy dla Bielska-Białej, uznając tym samym że zabezpieczenie jest wystarczające.

„To nieetyczne straszyć ludzi, że nie będą się mieli gdzie leczyć. Przypomnę, że kiedy w styczniu szpital wojewódzki zamknął oddział internistyczny (zamknął, a nie zawiesił) do głowy nam nie przyszło, żeby to komentować. Przyjęliśmy więcej chorych, zwiększając obłożenie na naszym oddziale o 40 proc.”- mówi dyrektor BCO-Szpitala Miejskiego.


Posłuchaj audycji:

Nagranie 1



Zobacz inne wiadomości tego autora: