Skrajnie trudne warunki w górach. Oni byli "w samych szortach" [AKTUALIZACJA]
fot. Grupa Podhalańska GOPR/Facebook
Joanna WieczorekJoanna Wieczorek

Skrajnie trudne warunki w górach. Oni byli "w samych szortach" [AKTUALIZACJA]

Nowa moda na bycie "górskim morsem" sprawia, że ratownicy GOPR mają jeszcze więcej pracy. Dowodem na to jest dzisiejsza akcja w masywie Babiej Góry.AKTUALIZACJA:
Ratownicy z Beskidzkiej Grupy przedstawili szczegóły akcji. Relacja jest dramatyczna. Kobieta, która wymagała pomocy medycznej, leżała w śniegu ubrana jedynie w spodenki i sportowy biustonosz. Była w stanie głębokiej hipotermii. Wstępnego zabezpieczenia termicznego kobiety dokonali turyści, którzy podzielili się z nią odzieżą. Gdy dotarli ratownicy górscy okazało się, że ma już widoczne odmrożenia. Była przytomna, ale bez logicznego kontaktu.

Po trudnej akcji prowadzonej przy silnym wietrze, który wzmagał odczucie zimna, kobietę przetransportowano na OIOM szpitala w Suchej Beskidzkiej. Temperatura głęboka jej ciała wynosiła 25,9 stopni Celsjusza. Przeżyła, jest w stanie ciężkim, ma odmrożenia wszystkich kończyn.

WPIS:
Ratownicy górscy z Beskidzkiej Grupy i Grupy Podhalańskiej prowadzili dziś akcję w rejonie Gówniaka. Szczyt Babiej Góry próbowało zdobyć pięciu śmiałków; byli w samych szortach i butach, bo to tzw. morsy. Nie trzeba tłumaczyć, że warunki wysoko w górach są wyjątkowo trudne. 

Pierwszego zabezpieczenia "morsów" dokonali turyści, którzy podzielili się z nimi ubraniami. Stan jednej z uczestniczek tej "wyprawy" był na tyle ciężki, że nie była w stanie samodzielnie wrócić. Wezwani GOPR-owcy zabezpieczyli ją termicznie i przetransportowali na noszach do przełęczy Krowiarki, gdzie czekała już karetka pogotowia.

Przestrzegamy, aby cele swoich górskich wypraw dopasowywać do panujących w górach warunków oraz do posiadanych umiejętności, wyposażenia i doświadczenia - to apel płynący od ratowników Grupy Podhalańskiej GOPR. 





Zobacz inne wiadomości tego autora: