Mieszkańcy nie chcą tirów pod oknamiMagda FritzMagda Fritz

Mieszkańcy nie chcą tirów pod oknami

"Żyjemy, jak na bombie"- mieszkańcy Komorowic Śląskich, dzielnicy Bielska-Białej protestują przeciw budowie drogi, która ma przechodzić przez osiedle domów jednorodzinnych.

Pod protestem w tej sprawie podpisało się ponad 320 osób. Ludzie skarżą się, że nikt nie udziela im informacji. "Droga ma być 14-metrowa, po której będą mogły jeździć tiry"- mówi Dorota Brandys, jedna z mieszkanek. Jej sąsiad z ul. Królewskiej Marek Mima mówi, że mieszkańcy którzy dzwonią lub osobiście stawiają się w Biurze Rozwoju Miasta, które zaprojektowało drogę są lekceważeni. "Urzędnikowi, który utrzymywany jest z naszych podatków nie wypada się tak zachowywać"- mówi.
Przy ulicach: Królewskiej i Czeladniczej stoją domy, które mają 60 lat i więcej. Żyją tu ludzie, którzy zostali wysiedleni, gdy budowano Zbiornik Goczałkowicki. Mówią, że swoje już przeszli. Sił na kolejny koszmar może nie starczyć. Czesławowi Krzempkowi pod drogę zabiorą cały ogród. "Zostanie tylko miejsce na wąski wjazd z ulicy, no i ekran, który ma wyciszyć hałas"- mówi mężczyzna.
Są też nowe domy, które wybudowano kilka lat temu. "Gdybyśmy wiedzieli o planowanej drodze, nigdy byśmy się tutaj nie budowali. Wyprowadziliśmy się z centrum miasta pod las, żeby mieć spokój, tymczasem pod oknami będą jeździły nam tiry"- mówi Agnieszka Mima.
Ludzie podkreślają, że nie są przeciwko samej drodze.
3 lata temu, gdy oprotestowali pierwszą propozycję przebiegu trasy, opracowali swój wariant, który biegnie granicą Bielska-Białej i Czechowic-Dziedzic. W ratuszu uznano, że jest on za drogi i nie spełnia funkcji drogi zbiorczej.
Jak mówi wiceprezydent miasta Przemysław Kamiński proponowany obecnie wariant spełnia te wymogi. Dlaczego urzędnicy nie odpowiadają na pisma mieszkańców? Nasz rozmówca wyjaśnia, że w tej sprawie obowiązuje procedura tworzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Uwagi zgłoszone do projektu planu są rozpatrywane najpierw przez prezydenta miasta. "Możemy odpowiedzieć na pisma mieszkańców dopiero po ich rozpatrzeniu, nie wcześniej. Decyzje właśnie zapadły, odpowiedzi zostały wysłane do mieszkańców"- mówi Kamiński. Prezydent miasta odrzucił uwagi ludzi.
Teoretycznie sprawa nie jest jeszcze zamknięta. Projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego będzie teraz głosowany na sesji rady miejskiej. Radni uwzględnią lub odrzucą wnioski mieszkańców. Przemysław Drabek, wiceprzewodniczący rady miejskiej nie rozumie uporu Biura Rozwoju Miasta. "Były 3 lata na rozmowy z mieszkańcami, na skorygowanie przebiegu drogi już raz oprotestowanej. Jedyny argument, który słyszę to że jest to najtańsze rozwiązanie"- mówi Drabek i dodaje, że jego klub- radnych Prawa i Sprawiedliwości będzie głosował przeciw tej propozycji. "Było spotkanie z ludźmi w Komorowicach. Jeśli inni radni z tej dzielnicy, którzy deklarowali wtedy zrozumienie dla mieszkańców też tak zagłosują, to ten wariant nie przejdzie"- kończy wiceprzewodniczący rady.
Dodajmy, że w północnej części Komorowic tuż przy granicy z czechowicką gmina planowana jest Strefa Aktywności Gospodarczej. Najbliższa sesja rady miejskiej odbędzie się za tydzień, ale w jej programie nie ma punktu dotyczącego planu w rejonie ulic: Czeladniczej i Królewskiej.



Zobacz inne wiadomości tego autora: