Leżał na zamarzniętej tafli
fot.: Fb Fundacja Psia Ekipa
Izabela JanoszekIzabela Janoszek

Leżał na zamarzniętej tafli

Mamy wyjątkowo mroźne dni, niestety wielu właścicieli czworonogów nie zapewnia im wyjątkowej opieki. Wolontariusze organizacji działających na rzecz zwierząt mają pełne ręce roboty. W weekend interweniowali m. in. w Czechowicach-Dziedzicach i Chybiu.Wolontariusze interweniują non stop, bo wiele psiaków zostało pozostawionych samych sobie, bez ciepłego kąta, przywiązanych łańcuchem.  Jeżeli właściciel nie zapewnia swojemu psu schronienia przed mrozem, będziemy powiadamiać policję – zapowiada bielska fundacja Psia Ekipa.

Są też jednak psy porzucone, wałęsające się. Zwłaszcza teraz mają niewielkie szanse na przeżycie.

- Wczoraj zostaliśmy powiadomieni, że duży pies leży na tafli zamarzniętego jeziora w Czechowicach-Dziedzicach. Nie był wstanie ustać na łapkach, poruszał tylko głową – opowiada Joanna Kraj z Psiej Ekipy. Posłuchaj
Niestety, po przyjeździe straży pożarnej, zwierzę ostatkiem sił zerwało się i uciekło.

Poszukiwania czarnego psa w typie labradora prowadzone były przez kilka godzin w okolicach stawu Dębina Górna, w rejonie starej winiarni, ulicy Węglowej, św. Barbary. Nie przyniosły rezultatu. - To, że ten pies uciekł, nie znaczy, że żyje. Jeśli jest wyczerpany, położy się i zamarznie - mówi Joanna Kraj.

Innego błąkającego się w mroźny weekend psa, udało się złapać. Do skutecznej interwencji doszło... na cmentarzu w Chybiu. Bianka, bo tak ją nazwano, właśnie tam szukała schronienia. Posłuchaj Suczka ledwo żyła. Pomoc przyszła w ostatniej chwili. 






Posłuchaj audycji:

Nagranie 1

Nagranie 2



Zobacz inne wiadomości tego autora: